Stro­na głów­na Mar­ke­ting Biz­nes Uciecz­ka zdol­nych – 7 grze­chów głównych 

Ucieczka zdolnych – 7 grzechów głównych [Artykuł]

Naj­zdol­niej­sza mło­dzież wy­jeż­dża i bez wąt­pie­nia ma­my z tym pro­blem. We­dług Pol­skie­go Sto­wa­rzy­sze­nia Za­rzą­dza­nia Ka­dra­mi, 46% mło­dych Po­la­ków de­kla­ru­je emi­gra­cję po za­koń­cze­niu stu­diów. Po­wo­dy wy­jaz­dów są pro­za­icz­ne: lep­sze wa­run­ki ży­cia i wyż­sze za­rob­ki za gra­ni­cą. W na­szym re­gio­nie do­cho­dzi do te­go mi­gra­cja do atrak­cyj­niej­szych ośrod­ków w kra­ju. Dla branż kre­atyw­nych i ICT od­pływ zdol­nych i kre­atyw­nych osób to pod­sta­wo­wa ba­rie­ra roz­wo­ju, stąd co­raz wię­cej ro­dzi­mych in­no­wa­cyj­nych firm my­śli o wy­pro­wadz­ce, jak rów­nież nie­wie­le z nich chce tu in­we­sto­wać. Uciecz­ka mło­dych sta­ła się pa­lą­cym pro­ble­mem naj­więk­szych miast wo­je­wódz­twa zachodniopomorskiego.

Klaster Przemysłów Kreatywnych wywołał społeczną dyskusję na temat „drenażu mózgów” i odpływu najzdolniejszych z regionu. 

W dniu 1 lip­ca 2015 r. mia­ło miej­sce Izbo­we Śnia­da­nie Biz­ne­so­we, pod­czas któ­re­go wi­ce­pre­zy­dent Szcze­ci­na Pan Mi­chał Prze­pie­ra, przed­sta­wi­cie­le biz­ne­su, stu­den­ci oraz śro­do­wi­ska aka­de­mic­kie po raz pierw­szy w tak sze­ro­kim gro­nie pod­ję­li ten waż­ny te­mat. Wy­da­wa­ło­by się, że ma­my w re­gio­nie wszel­kie atu­ty, by ra­czej przy­cią­gać mło­dych, niż znie­chę­cać. Do­bie­ga ko­niec wiel­kich in­we­sty­cji, ma­ją­cych istot­ny wpływ na po­ziom ży­cia miesz­kań­ców i wy­da­je się, że jest tu tak do­brze, jak jesz­cze ni­gdy nie by­ło, a jed­nak mło­dzi cią­gle wy­jeż­dża­ją ro­bić ka­rie­rę gdzie in­dziej. Coś tu wy­raź­nie nie gra i pil­nie trze­ba coś z tym zrobić.Podsumowując to spo­tka­nie, na­le­ży do­bit­nie stwier­dzić, że pro­blem do­ty­czy dziś ca­łej go­spo­dar­ki re­gio­nu i je­go przy­szło­ści. Za­miast go lek­ce­wa­żyć i zży­mać się na „dzi­siej­szą mło­dzież”, trze­ba zro­zu­mieć jej aspi­ra­cje i ma­rze­nia, jak rów­nież ude­rzyć się w pierś: przez wie­le lat uda­wa­li­śmy, że pro­blem nie ist­nie­je. Pod­su­mo­wu­jąc spo­tka­nie, moż­na zde­fi­nio­wać sie­dem uchy­bień, sie­dem grze­chów, któ­ry­mi nikt do tej po­ry się nie zajął: 

1. Zaniedbanie

Dys­ku­sja się to­czy, a po­cią­gi z ab­sol­wen­ta­mi od­jeż­dża­ją. Za na­mi de­ba­ty, spo­tka­nia, kon­fe­ren­cje i nie­zli­czo­ne pro­jek­ty unij­ne ak­ty­wi­zu­ją­ce mło­dzież i ab­sol­wen­tów. Naj­wy­raź­niej nie o roz­mo­wy tu cho­dzi­ło. Przez kil­ka ostat­nich lat nie by­li­śmy w sta­nie zba­dać pro­ble­mu, za­koń­czyć roz­mów wnio­ska­mi oraz wdro­żyć kon­kret­nych roz­wią­zań, w od­róż­nie­niu od in­nych miast w Pol­sce, któ­re pro­wa­dzą sze­ro­kie i kom­plek­so­we pro­gra­my re­kru­ta­cyj­ne. Ścią­ga­ją one do sie­bie naj­zdol­niej­szych i to głów­nie z tych ośrod­ków, któ­re się za­ga­pi­ły lub są po­chło­nię­te in­ny­mi spra­wa­mi, niż bu­do­wa­nie ka­pi­ta­łu spo­łecz­ne­go. Z pew­no­ścią zba­da­nie ska­li zja­wi­ska w opar­ciu o gło­sy wie­lu branż i śro­do­wisk, by­ło­by pierw­szym i nie­zbęd­nym kro­kiem, by roz­po­cząć ja­kie­kol­wiek dzia­ła­nia naprawcze. 

2. Prestiż na pokaz

Po­szu­ku­jąc in­we­sto­rów ze­wnętrz­nych i wiel­kie­go biz­ne­su, wie­le za­chod­nio­po­mor­skich miast wdro­ży­ło stra­te­gie mar­ke­tin­go­we i zbu­do­wa­ło wła­sne mar­ki. Więk­szość po­dej­mo­wa­nych dzia­łań nie sku­pi­ła się jed­nak na wi­ze­run­ku we­wnętrz­nym, czy­li na po­strze­ga­niu atrak­cyj­no­ści mia­sta przez sa­mych miesz­kań­ców, a w szcze­gól­no­ści przez mło­dych na star­cie w do­ro­słe ży­cie. Na­pi­na­nie mu­sku­łów i kon­kur­sy pięk­no­ści w wal­ce o in­we­sto­rów trwa­ją za­tem w naj­lep­sze, a mło­dzi wi­dzą i wie­dzą swo­je od star­szych ko­le­gów, od ro­dzi­ny… i od tych co wy­je­cha­li. Mło­dzi miesz­kań­cy są spra­gnie­ni są eko­no­micz­nych suk­ce­sów i na­wet je­śli one są, to ma­ło kto o nich sły­szy. W efek­cie, brak po­czu­cia od­nie­sio­ne­go suk­ce­su spra­wia, że wy­ma­ga­ją­cy i świa­do­mi współ­cze­snej tech­no­lo­gii, ucie­ka­ją i szu­ka­ją pra­cy w Po­zna­niu, Wro­cła­wiu czy War­sza­wie. Tam oka­zu­je się, że też nie jest lek­ko, ale jest pre­stiż i wła­śnie o pre­stiż po­win­ni­śmy wspól­nie zawalczyć. 

3. Ignorancja

Po­sia­da­jąc wszyst­kie ele­men­ty ukła­dan­ki: ak­tyw­ne sa­mo­rzą­dy przed­się­bior­ców, du­że, no­bli­we uczel­nie oraz spraw­ną wła­dzę sa­mo­rzą­do­wą, nie po­dej­mu­je­my wspól­nie te­ma­tu uciecz­ki uzdol­nio­nej mło­dzie­ży. Dzia­ła­my od­dziel­nie i w prze­świad­cze­niu, że każ­dy ro­zu­mie mło­dych naj­le­piej, bo po swo­je­mu. Tym­cza­sem pro­ble­my, któ­re tra­pią mło­dych po­zo­sta­ją nie­roz­wią­za­ne: wie­lu zdol­nych stu­den­tów, choć­by na­wet chcia­ło, nie ma sys­te­mo­wej moż­li­wo­ści go­dze­nia pra­cy za­wo­do­wej i stu­diów, co uła­twi­ło­by im zdo­by­wa­nie kom­pe­ten­cji i roz­wi­ja­nie ka­rie­ry w re­gio­nie. Sta­że i prak­ty­ki są krót­kie oraz dla nie­licz­nych, więc cięż­ko ocze­ki­wać, że stu­den­ci sta­ną się po nich po­szu­ki­wa­ny­mi spe­cja­li­sta­mi. Uczel­nie rzad­ko włą­cza­ją przed­się­bior­ców do swo­ich rad pro­gra­mo­wych, po­nie­waż wo­lą uczyć te­go, co od­po­wia­da ich moż­li­wo­ściom dy­dak­tycz­nym, a nie te­go, co jest po­trzeb­ne na za­chod­nio­po­mor­skim ryn­ku pra­cy. Biz­nes nie ma ocho­ty przyj­mo­wać do sie­bie sta­ży­stów, po­nie­waż trze­ba im po­świe­cić du­żo cza­su i ener­gii. W efek­cie mło­dzi zo­sta­ją ze swo­imi pro­ble­ma­mi sa­mi: gło­do­we wy­na­gro­dze­nia na ży­cio­wym star­cie, nie­pew­ność i za­gu­bie­nie w twar­dym świe­cie pro­fe­sjo­na­li­stów, a jed­no­cze­śnie to­wa­rzy­szy im prze­świad­cze­nie o bra­ku per­spek­tyw w naj­bliż­szej przyszłości.Czy w świe­tle tych fak­tów, cią­gle dzi­wi nas uciecz­ka naj­zdol­niej­szych do in­nych ośrod­ków? Je­re­mi Mor­da­se­wicz, do­rad­ca za­rzą­du Kon­fe­de­ra­cji Le­wia­tan, na jed­nym z por­ta­li in­ter­ne­to­wych wspo­mniał, że „mło­de po­ko­le­nie zo­sta­ło wy­ro­lo­wa­ne” przez obiet­ni­ce, na­dzie­ję sta­le da­wa­ną przez ro­dzi­ców, a na­stęp­nie przez edu­ka­cję, do­ty­czą­cą im­pe­ra­ty­wu stu­dio­wa­nia, któ­re mia­ło być gwa­ran­tem fi­nan­so­we­go i ży­cio­we­go suk­ce­su. Ale nie jest. Pod­czas Izbo­we­go Śnia­da­nia po­ja­wi­ła się pro­po­zy­cja wspól­ne­go za­ję­cia się tą pro­ble­ma­ty­ką. Przed­sta­wi­cie­le Kla­stra Prze­my­słów Kre­atyw­nych za­pro­po­no­wa­li utwo­rze­nie cia­ła do­rad­cze­go zło­żo­ne­go z przed­się­bior­ców, przed­sta­wi­cie­li sa­mo­rzą­dów, uczel­ni i de­le­ga­cji stu­den­tów, któ­re opra­co­wy­wa­ło­by roz­wią­za­nia ko­rzyst­ne dla mło­dych, któ­re by­ły­by na­tych­mia­sto­wo wdra­ża­ne do­stęp­ny­mi środkami. 

4. Obojętność

Po­wo­dem exo­du­su kre­atyw­nych jest tak­że nie­do­sta­tecz­na ilość ini­cja­tyw w mie­ście i re­gio­nie, któ­re od­po­wia­da­ły­by ich aspi­ra­cjom za­wo­do­wym, gro­ma­dzi­ły­by i pre­zen­to­wa­ły szer­szej pu­blicz­no­ści ich po­my­sły i ta­len­ty. Jed­ną z nich są Tar­gi Prze­my­słów Kre­atyw­nych or­ga­ni­zo­wa­ne każ­de­go ro­ku przez Kla­ster Prze­my­słów Kre­atyw­nych, pod­czas któ­rych stu­den­ci i mło­dzi ar­ty­ści ma­ją moż­li­wość na bez­po­śred­nią i bez­płat­ną eks­po­zy­cję swo­ich prac za­rów­no przed­się­bior­com  jak i łow­com ta­len­tów. Z uwa­gi na to, że ta im­pre­za nie do­cze­ka­ła się w tym ro­ku żad­ne­go wspar­cia od władz, na­le­ża­ło­by za­py­tać, czy wi­dzi­my ja­ko re­gion sens roz­wi­ja­nia współ­pra­cy biz­ne­su, uczel­ni, sztu­ki i kul­tu­ry z udzia­łem mło­de­go po­ko­le­nia? Od te­go trze­ba by­ło­by zacząć. 

5. Niecierpliwość

Tem­po współ­cze­sne­go biz­ne­su na­rzu­ca nam pro­ste roz­wią­za­nia: jak naj­ta­niej i jak naj­szyb­ciej do ce­lu. Mło­dzi sta­ją się nie­cier­pli­wi, po­nie­waż po­trze­bu­ją szyb­ko zdo­być sta­bil­ną i do­brze płat­ną pra­cę, dzię­ki któ­rej stać ich bę­dzie na uro­ki ży­cia. Pra­co­daw­cy nie ma­ją cier­pli­wo­ści, by utrzy­my­wać na eta­tach nie­do­świad­czo­nych, ogól­nie wy­kształ­co­nych ab­sol­wen­tów, po­nie­waż sa­mi kon­ku­ru­ją na twar­dym, wy­spe­cja­li­zo­wa­nym ryn­ku, gdzie wciąż ro­dzi się po­trze­ba an­ga­żo­wa­nia do pra­cy eks­per­tów i bran­ży­stów. W re­zul­ta­cie te ocze­ki­wa­nia kom­plet­nie się mi­ja­ją. Nie­ste­ty nie ma dro­gi na skró­ty. Nie­do­bór spe­cja­li­stów w wą­skich spe­cja­li­za­cjach win­du­je ce­nę ich pra­cy oraz „pod­ku­po­wa­nie” mię­dzy kon­ku­ren­ta­mi. Brak do­pły­wu świe­żej krwi za­mie­nia wie­le branż w her­me­tycz­nie za­mknię­te na­czy­nia, w ra­mach któ­rych ro­tu­ją wciąż ci sa­mi fa­chow­cy, któ­rzy ży­czą so­bie za swo­ją wie­dzę co­raz wyż­sze staw­ki. W sie­ci od pew­ne­go cza­su krą­ży okre­śle­nie mło­dych Po­la­ków, ja­ko po­ko­le­nia „zwie­szo­nych głów” uci­sza­ne­go przez tych, co prze­ży­li ko­mu­nę i oku­pa­cję, po­ko­le­nia, któ­re li­czy i cze­ka na lep­sze cza­sy – bez śmie­cio­wych form za­trud­nie­nia, bez ła­ma­nia pra­wa pra­cy oraz pra­cy „na czar­no”. Dla­te­go ta chęć szyb­kie­go uwol­nie­nia się spod skrzy­deł ro­dzi­ców i do­tar­cia do pew­niej­szej przy­szło­ści na­si­la się z każ­dym dniem. Jed­no­cze­śnie ro­śnie fru­stra­cja, po­nie­waż mło­dzi po wie­lu po­szu­ki­wa­niach miej­sca dla sie­bie, nie wi­dzą szan­sy na od­cię­cie się od mia­na „naj­słab­sze­go ogni­wa” w przed­się­bior­stwie. Pew­ną ulgę przy­nio­sły­by tu pro­gra­my sty­pen­dial­ne i sta­żo­we, któ­re są świet­nym punk­tem star­tu dla mło­dych kre­atyw­nych. Ofe­ru­ją je m.in.: Aka­de­mic­kie Biu­ra Ka­rier dzia­ła­ją­ce przy każ­dej uczel­ni oraz in­sty­tu­cje europejskie. 

6. Pasywność

Wy­da­rze­nia go­spo­dar­cze, ce­lo­wa­ne ini­cja­ty­wy przed­się­bior­ców oraz władz skie­ro­wa­ne do mło­de­go po­ko­le­nia mo­gły­by być na­szym wiel­kim pro­jek­tem i atu­tem w roz­gryw­ce o mło­de gło­wy z po­ko­le­nia Y. One do­sko­na­le czu­ją brak po­my­słu, wi­zji, nie­szcze­rość in­ten­cji i przed­mio­to­we trak­to­wa­nie. Tam, gdzie jest „ście­ma”, jest po­czu­cie sta­gna­cji i nu­dy. Nad­cho­dzi czas na ewa­ku­ację do miejsc, któ­re bę­dą bar­dziej „tren­dy”. War­to pa­mię­tać, że dziś mło­dzi lu­dzie roz­wi­ja­jąc się, szu­ka­ją per­spek­tyw nie przy­wią­zu­jąc się do miej­sca za­miesz­ka­nia, a ci naj­zdol­niej­si bar­dzo szyb­ko okre­śla­ją swo­je pla­ny na przy­szłość. Dla­te­go im szyb­ciej za­cznie­my dzia­łać, tym lepiej.Wiedzą jak to ro­bić w Ło­dzi – mie­ście z wiel­ką hi­sto­rią prze­my­słu włó­kien­ni­cze­go i Szko­łą Fil­mo­wą kształ­cą­cą zna­nych ar­ty­stów. Roz­po­wszech­nio­no tam pro­gram „Mło­dzi w Ło­dzi”, któ­ry za­chę­ca naj­zdol­niej­szą mło­dzież do wią­za­nia swo­jej przy­szło­ści z mia­stem. Co istot­ne – po­my­sło­daw­cą jest Biu­ro Ob­słu­gi In­we­sto­ra Urzę­du Mia­sta, z któ­rym współ­pra­cu­ją uczel­nie oraz 100 wio­dą­cych przed­się­biorstw. Kie­dy zba­da­no pro­blem, nie­zwłocz­nie roz­po­czę­to or­ga­ni­za­cję pro­gra­mów sta­żo­wych i sty­pen­dial­nych, por­ta­li prak­tyk, bez­płat­nych szko­leń, kon­kur­sów dla mło­dych przed­się­bior­czych, któ­rzy np.: wi­zy­tu­ją i szko­lą się w fir­mach, otrzy­mu­ją do­fi­nan­so­wa­nie na do­dat­ko­wą na­ukę. Dzia­ła­nia nie są da­rem­ne, po­nie­waż pro­jekt jest bar­dzo roz­po­zna­wal­ny. We­dług ba­dań z 2014 ro­ku, „98% spo­śród osób, któ­re sły­sza­ły o ja­kiej­kol­wiek ak­cji skie­ro­wa­nej do mło­dych lu­dzi spon­ta­nicz­nie wska­zu­je pro­gram „Mło­dzi w Ło­dzi” ja­ko przy­kład te­go ty­pu dzia­ła­nia”. Dzia­łal­ność war­ta po­wie­le­nia, spraw­dzo­na i rze­tel­na po­ka­zu­je jak owoc­na mo­że być współ­pra­ca i w ja­ki spo­sób wal­czy się z me­tro­po­lią war­szaw­ską, któ­ra tra­dy­cyj­nie przy­cią­ga naj­zdol­niej­szych z ca­łe­go kraju. 

7. Upokorzenie

W kor­po­ra­cjach nie­zbyt gło­śno mó­wi się o zja­wi­sku tzw. szkla­ne­go su­fi­tu – blo­ka­dzie, utrud­nia­ją­cej młod­szym pra­cow­ni­kom awans. Star­si pra­cow­ni­cy w oba­wie o swo­je sta­no­wi­ska, dys­kwa­li­fi­ku­ją zdol­nych, któ­rzy ze wzglę­du na swój ta­lent mo­gli­by za­jąć ich miej­sce. Mło­dzi świa­do­mi bra­ku moż­li­wo­ści roz­wo­ju ścież­ki ka­rie­ry, re­zy­gnu­ją z miej­sca pra­cy, a po na­tra­fie­niu na wie­le ta­kich prze­szkód w jed­nym mie­ście, de­cy­du­ją się na zmia­nę miej­sca za­miesz­ka­nia. Nie bez po­wo­du Ste­fan Skar­żyń­ski z Ra­dia Zet na jed­nym z por­ta­li in­ter­ne­to­wych pi­sze, że by­cie dwu­dzie­sto­pa­ro­lat­kiem w Pol­sce 2015 to do­świad­cze­nie upo­ka­rza­ją­ce. Ta­kie sy­tu­acje, jak szkla­ny su­fit czę­sto ma­ją miej­sce bez wie­dzy sa­me­go dy­rek­to­ra czy pre­ze­sa, któ­ry nie wi­dzi bez­po­śred­niej pra­cy mło­de­go, a je­dy­nie opie­ra się na rze­ko­mo obiek­tyw­nej re­la­cji swo­je­go współ­pra­cow­ni­ka od­po­wie­dzial­ne­go za za­trud­nie­nie da­nej oso­by. Dla­te­go tak bar­dzo istot­ne jest okre­śle­nie ścież­ki ka­rie­ry każ­de­go pra­cow­ni­ka, dro­gi awan­su oraz ewen­tu­al­nej de­gra­da­cji. To tak­że sy­gnał dla pre­ze­sów i dy­rek­to­rów, by wni­kli­wie mo­ni­to­ro­wa­li pra­cę pod­le­głych ze­spo­łów ludzkich. 

Pełznący kryzys

Kry­zy­sy, któ­re nad­cho­dzą z dnia na dzień, ude­rze­nio­wo, mo­ty­wu­ją do wspól­ne­go dzia­ła­nia i wszy­scy kon­cen­tru­ją się na ich roz­wią­za­niu. Naj­gor­szym kry­zy­sem, któ­ry mo­że się wy­da­rzyć, jest ten, któ­ry przy­cho­dzi po­wo­li, ma­ły­mi eta­pa­mi. Po­zwa­la on przy­zwy­cza­jać się do nie­ko­rzyst­nych wa­run­ków i z cza­sem co­raz bar­dziej je… ak­cep­to­wać. Tak jak my dziś nie­fra­so­bli­wie po­zwa­la­my na od­pływ mło­dych i zdol­nych, co mo­że się okrut­nie ze­mścić na nas w nad­cho­dzą­cych la­tach. Za­pra­sza­my wszyst­kich za­in­te­re­so­wa­nych te­ma­tem uciecz­ki zdol­nych do kon­tak­tu z Kla­strem Prze­my­słów Kre­atyw­nych przy Pół­noc­nej Izbie Go­spo­dar­czej w Szczecinie. 

Komentarze:

prof. dr hab. Ka­mil Ku­skow­ski Dzie­kan Wy­dzia­łu Ma­lar­stwa i No­wych Me­diów Aka­de­mia Sztu­ki w Szcze­ci­nie:

Je­stem prze­ko­na­ny, że ten­den­cja do­ty­czą­ca wy­jaz­du mło­dych kre­atyw­nych lu­dzi ze Szcze­ci­na, czy też wo­je­wódz­twa za­chod­nio­po­mor­skie­go jest pro­ce­sem, któ­ry moż­na za­trzy­mać. Mia­sta ta­kie jak Łódź, Wro­cław, Lu­blin już od daw­na dba­ją o swo­ich naj­zdol­niej­szych ab­sol­wen­tów, po­przez pro­gra­my, któ­re two­rzą wa­run­ki da­ją­ce per­spek­ty­wy dla roz­wo­ju po­ten­cja­łu lu­dzi kre­atyw­nych. Zbyt wie­lo­ma, je­śli cho­dzi o ta­kie ini­cja­ty­wy, nie mo­że po­chwa­lić się w tej chwi­li Szcze­cin, a my na Aka­de­mii Sztu­ki kształ­ci­my na­praw­dę zdol­nych stu­den­tów, przy­szłych ar­ty­stów, pra­cow­ni­ków sek­to­rów kre­atyw­nych, któ­rzy za­raz po stu­diach, je­że­li nie bę­dą mie­li stwo­rzo­nych od­po­wied­nich wa­run­ków, opusz­czą to mia­sto, wy­ja­dą tam gdzie bę­dą mo­gli się re­ali­zo­wać. Ale trze­ba też pa­mię­tać, że nie wszyst­ko zro­bi za nas Mia­sto czy Urząd Mar­szał­kow­ski, sa­mi mu­si­my po­dej­mo­wać ini­cja­ty­wy i prze­ko­ny­wać do nich de­cy­den­tów, któ­re w przy­szło­ści bę­dą pro­cen­to­wać w po­sta­ci zmia­ny wi­ze­run­ku Szcze­ci­na i re­gio­nu.  Dla­te­go  m.in.  po­sta­no­wi­li­śmy uru­cho­mić Cen­trum Prze­my­słów Kre­atyw­nych, czy re­ali­zo­wać po­li­ty­kę kul­tu­ral­ną po­przez uru­cha­mia­nie np. Ga­le­rii Zo­na Sztu­ki Ak­tu­al­nej, Fe­sti­wa­lu Sztu­ki Ob­ra­zu i Dźwię­ku Mło­de Wil­ki, Pro­jek­tu Me­dial­ny Stan Wy­jąt­ko­wy re­ali­zo­wa­ne­go w opar­ciu o współ­pra­cę z za­gra­nicz­ny­mi part­ne­ra­mi. Pro­wa­dzi­my prze­my­śla­ną po­li­ty­kę ka­dro­wą ścią­ga­jąc do Szcze­ci­na wy­bit­nych ar­ty­stów i spe­cja­li­stów, któ­rzy nie tyl­ko przy­jeż­dża­ją, by uczyć na­szych stu­den­tów, ale też fi­zycz­nie prze­pro­wa­dzi­li się do Szcze­ci­na. Ogrom­ną szan­sę upa­tru­ję w kom­plek­so­wej re­wi­ta­li­za­cji Śród­mie­ścia czy Łasz­tow­ni z wdra­ża­niem pro­gra­mów da­ją­cych moż­li­wość wy­na­ję­cia pra­cow­nii ar­ty­stycz­nych na przy­stęp­nych wa­run­kach, czy lo­ka­li na dzia­łal­ność usłu­go­wą na przy­stęp­nych ce­nach tak, jak ro­bi się to we wspo­mi­na­nej już Ło­dzi m.in. pro­jek­ty: Art In­ku­ba­tor czy Piotr­kow­ska Off. Na ca­łym świe­cie już od lat in­we­stu­je się w sek­to­ry kre­atyw­ne i da­je to na­praw­dę re­we­la­cyj­ne efek­ty w po­sta­ci nie­zwy­kle dy­na­micz­ne­go roz­wo­ju miast, w któ­rych ta­kie de­cy­zje podjęto. 

Zbi­gniew Ska­rul Pre­zes Agen­cji Mar­ke­tin­go­wej Oskar We­gner:

Pro­ces od­pły­wu mło­dych i zdol­nych do in­nych, więk­szych miast bę­dzie trwał i nie da się go cał­ko­wi­cie po­wstrzy­mać. Mi­mo wszyst­ko trze­ba czy­nić sta­ra­nia, aby ska­la te­go pro­ce­su   by­ła jak naj­mniej­sza. Mło­dzi po­trze­bu­ją miej­sca, z któ­rym mo­gli­by się iden­ty­fi­ko­wać – wspól­ne spę­dza­nie cza­su jest bar­dzo waż­ną czę­ścią ich ży­cia. Nie­ste­ty, w Szcze­ci­nie ta­kie­go cen­tral­ne­go ob­sza­ru, w któ­rym mło­dzi lu­dzie mo­gli­by się chęt­nie gro­ma­dzić bra­ku­je. Ma to ne­ga­tyw­ny wpływ na wi­ze­ru­nek mia­sta – bez ła­du prze­strzen­ne­go, bez dy­na­mi­ki, bez per­spek­tyw, bez pre­sti­żu. Dzia­ła­nia, któ­re mo­gły­by re­al­nie za­chę­cić mło­dych kre­atyw­nych lu­dzi do po­zo­sta­nia w Szcze­ci­nie po­win­ny chy­ba kon­cen­tro­wać się wo­kół po­szu­ki­wań wła­snej miej­skiej toż­sa­mo­ści. Na ści­ga­nie się – bez­po­śred­nią kon­fron­ta­cję – z War­sza­wą, Wro­cła­wiem czy Po­zna­niem jest już chy­ba za póź­no. Trze­ba ra­czej sta­rać się ja­koś wy­róż­nić np. two­rzyć uni­kal­ne kie­run­ki stu­diów, zbu­do­wać fu­tu­ry­stycz­ny kam­pus aka­de­mic­ki, za­in­we­sto­wać w stu­denc­ki ośro­dek spor­to­wo – re­kre­acyj­ny z praw­dzi­we­go zda­rze­nia (naj­le­piej zwią­za­ne z mod­ny­mi i po­pu­lar­ny­mi spor­ta­mi wod­ny­mi jak choć­by ki­te­sur­fing). War­to po­my­śleć jak wy­ko­rzy­stać na­sze na­tu­ral­ne atu­ty: akwe­ny wod­ne, pusz­cze, la­sy, bli­skość do mo­rza, ła­twy do­jazd do Ber­li­na, brak kor­ków… Je­śli chce się mieć w mie­ście kre­atyw­nych lu­dzi, z pew­no­ścią na­le­ży wy­ka­zać się kre­atyw­no­ścią. Na ra­zie mło­dzi lu­dzie jej tu nie widzą!

Przeczytaj koniecznie