Stro­na głów­na Mar­ke­ting Re­kla­ma Na­praw­dę chce­cie naj­tań­sze ga­dże­ty reklamowe?

Naprawdę chcecie najtańsze gadżety reklamowe?

Ilekroć pojawia się w naszej firmie zapytanie na „najtańsze gadżety reklamowe”, przypomina mi się pewna anegdota. 

Otóż astronauta Neil Armstrong przed swoja podróżą na Księżyc został zapytany na konferencji prasowej o czym myśli człowiek, przed którym stoi tak wielkie wyzwanie. Nie wahając się odpowiedział: „Nie mogę przestać myślę, że polecę na Księżyc pojazdem, zbudowanym przez konsorcjum, które zaoferowało najniższą cenę.”

Ha, ha, ha – chcia­ło­by się rzec. Z ga­dże­ta­mi jest jak z ubra­niem na im­pre­zę. Kto z Was ubie­rze się w naj­tań­sze ciu­chy po do­mu na pry­wat­kę, al­bo Sylwestra?

Te­raz ca­se: do­sta­li­śmy nie­daw­no e‑mailem za­py­ta­nie na ga­dże­ty re­kla­mo­we. Ma­leń­ki bu­dżet, dłu­ga li­sta do wy­ce­ny, no trud­no. Naj­gor­sze jed­nak by­ło to, że w w na­głów­ku e‑maila moż­na by­ło do­strzec, że Klient wy­słał to za­py­ta­nie do trzy­dzie­stu agen­cji ga­dże­to­wych, czy­li prze­le­ciał pierw­sze dwie stro­ny w wy­szu­ki­war­ce Go­ogle. Po na­my­śle da­li­śmy so­bie spo­kój i o spra­wie za­po­mnie­li­śmy. Po dwóch ty­go­dniach otrzy­ma­li­śmy ko­lej­ny e‑mail od Klien­ta, w któ­rym in­for­mu­je, że żad­na z trzy­dzie­stu za­py­ta­nych agen­cji re­kla­mo­wych nie od­po­wie­dzia­ła na je­go za­py­ta­nie. W związ­ku z tym, Klient py­ta nas: dla­cze­go? Uzna­łem, że to bar­dzo cie­ka­wa sy­tu­acja i po­sta­no­wi­łem odpisać:

Sza­now­ny Panie,
Je­śli nie otrzy­mał Pan ofer­ty od żad­nej z 30 za­py­ta­nych agen­cji re­kla­mo­wych, to mo­że ozna­czać dwie sprawy:
1. ci, któ­rzy nie od­po­wie­dzie­li, nie uwa­ża­ją Pań­stwa za­py­ta­nia za do­sta­tecz­nie rentowne,
2. per­spek­ty­wa woj­ny ce­no­wej z in­ny­mi agen­cja­mi ga­dże­to­wy­mi sku­tecz­nie wszyst­kich odstraszyła.

Oba po­wo­dy świad­czą o doj­rza­ło­ści ryn­ku ga­dże­tów re­kla­mo­wych. Tu po­ja­wia się od­wiecz­ne py­ta­nie, któ­re kie­ru­ję do po­zo­sta­łych agen­cji, któ­re do­sta­ły za­py­ta­nie od Pa­na: czy nie jest to do­bry mo­ment, że­by ja­sno mó­wić Klien­tom, że sprze­daż ga­dże­tów re­kla­mo­wych to nie są za­ku­py w hi­per­mar­ke­cie? Że ar­ty­ku­ły re­kla­mo­we, to przede wszyst­kim „re­kla­mo­we”, a do­pie­ro po­tem „ar­ty­ku­ły”?

Ga­dże­ty re­kla­mo­we to nie jest koszt. To in­we­sty­cja w re­la­cje z wiel­ką sto­pą zwrotu. 

Pre­sja na naj­niż­szą ce­nę wy­łą­cza ja­kość, kre­atyw­ność i ory­gi­nal­ność, któ­re są po­wo­dem, dla któ­re­go ga­dże­ty są w ogó­le ku­po­wa­ne. Naj­tań­sze ga­dże­ty re­kla­mo­we nie są już „re­kla­mo­we”, one są tyl­ko „naj­tań­sze z na­dru­kiem”, czy­taj: „nie­sku­tecz­ne” i „nie­po­trzeb­ne”. A je­śli sprze­da­je­my „nie­po­trzeb­ne” ga­dże­ty re­kla­mo­we, to za­cznij­my my­śleć o in­nym za­ję­ciu w życiu. 

Amen.

Przeczytaj koniecznie