Stro­na głów­na Mar­ke­ting Biz­nes Re­kla­ma dźwi­gnią Regionu

Reklama dźwignią Regionu

Przy­ku­rzo­na bran­ża re­kla­mo­wa na Po­mo­rzu Za­chod­nim prze­ży­wa dru­gą mło­dość. Cza­sy sier­mięż­nych re­klam, sza­blo­no­wych stron in­ter­ne­to­wych, wy­du­ma­nych tek­stów ko­mer­cyj­nych oraz tan­det­nych, po­wie­la­nych ma­te­ria­łów pro­mo­cyj­nych wresz­cie do­bie­gły koń­ca. Wy­so­ka ja­kość sta­ła się pod­sta­wo­wym stan­dar­dem. Klien­ci agen­cji re­kla­mo­wych do­ce­ni­li bły­sko­tli­wość, in­te­li­gen­cję prze­ka­zu oraz pierw­szo­li­go­wy de­sign. Tyl­ko ta­ka re­kla­ma prze­kła­da się na ich wy­ni­ki sprze­da­ży. Tyl­ko za ta­ką chcą płacić.

Zmiana pokoleniowa.

Nie ma co ukry­wać – bran­ża re­kla­mo­wa w na­szym re­gio­nie po­grą­żo­na by­ła przez wie­le lat w kre­atyw­nym ma­ra­zmie, wy­ni­ka­ją­cym głów­nie z bra­ku klien­tów z wiel­ki­mi bu­dże­ta­mi pro­mo­cyj­ny­mi, jak i bra­ku od­po­wied­nio wy­szko­lo­nych kadr. Po wiel­kie kon­trak­ty na­le­ża­ło udać się da­lej w Pol­skę, zwy­kle do Sto­li­cy, a lo­kal­nym klien­tom wy­star­cza­ła śred­nia ja­kość, co by­ło do­syć roz­le­ni­wia­ją­ce. Jed­nak, pew­ne­go dnia na­stą­pi­ło tąp­nię­cie na ryn­ku: wy­buchł kry­zys fi­nan­so­wy. To wte­dy roz­po­czę­ła się praw­dzi­wa re­ak­cja łań­cu­cho­wa, przy­no­szą­ca po dziś dzień wiel­kie, wręcz epo­ko­we zmia­ny. Po pierw­sze, klien­ci agen­cji re­kla­mo­wych za­czę­li uważ­nie przy­glą­dać się wy­dat­kom na pro­mo­cję i ciąć je tam, gdzie nie wi­dać re­zul­ta­tów. Klien­ci ka­te­go­rycz­nie za­żą­da­li wy­mier­nych efek­tów swo­ich wy­dat­ków, więc sztam­po­wa re­kla­ma nie mia­ła już szans. Po dru­gie, biz­nes, w ślad za mło­dym po­ko­le­niem na­byw­ców, prze­niósł się do in­ter­ne­tu, gdzie re­kla­ma jest tań­sza, a za­sięg i sku­tecz­ność jest pre­cy­zyj­nie mie­rzal­na. Rów­no­cze­śnie roz­kwi­tły tech­no­lo­gie in­ter­ne­to­we, po­ja­wi­ły się urzą­dze­nia mo­bil­ne i sta­ły do­stęp do in­ter­ne­tu, co otwo­rzy­ło zu­peł­nie no­we po­le do po­pi­su dla firm kre­atyw­nych. Od­le­głość prze­sta­ła mieć zna­cze­nie, po­nie­waż i klien­ci, i agen­cje na­uczy­li się współ­pra­cy przez in­ter­net. Po trze­cie, na ryn­ku po­ja­wi­ły się mło­de fir­my re­kla­mo­we, któ­re świet­nie ro­zu­mie­ją po­trze­by swo­ich ró­wie­śni­ków po dru­giej stro­nie ba­ry­ka­dy. Po czwar­te, wy­raź­nie pod­niósł się po­ziom umie­jęt­no­ści gra­ficz­nych i pro­jek­to­wa­nia, zwią­za­ny z tren­dem wy­pie­ra­nia przez ko­mu­ni­kat ob­raz­ko­wy (tzw. kul­tu­ra ob­raz­ko­wa) nad­mia­ru tek­stu. Jest też pią­ty fe­no­men – po­ja­wi­ły się licz­ne me­dia spo­łecz­no­ścio­we, po­zwa­la­ją­ce prze­ka­zać in­for­ma­cję, opi­nię al­bo ko­mu­ni­kat pro­mo­cyj­ny mi­lio­nom kon­su­men­tów w cią­gu pa­ru mi­nut. Star­si uczest­ni­cy mu­szą się do­sto­so­wać do no­wych cza­sów, al­bo od­pad­ną z wy­ści­gu. Już dziś ma­my na Po­mo­rzu o wie­le za du­żo dru­kar­ni, za du­żo ta­blic, bil­l­bo­ar­dów, ban­ne­rów i … wciąż za ma­ło do­brych pro­jek­tan­tów, gra­fi­ków i twór­ców stron internetowych.

Mag­da Fi­li­piuk, Agen­cja Re­kla­mo­wa Crosstown:

Z du­żym za­in­te­re­so­wa­niem ob­ser­wu­ję pra­ce szcze­ciń­skich pro­jek­tan­tów (szcze­gól­nie 2D3D). Wy­so­ki po­ziom wy­ko­ny­wa­nych przez nich prac, pod­no­si po­przecz­kę in­nym pra­cu­ją­cym w za­wo­dzie, co jest zja­wi­skiem bar­dzo po­zy­tyw­nym. Jed­nak ja­kość prac wią­że się rów­nież ze zdo­by­tą przez nich so­lid­ną pod­sta­wą, czy­li teo­rią, któ­rą pro­jek­tan­ci zy­sku­ją stu­diu­jąc w na­szym mie­ście – np.: na Aka­de­mii Sztu­ki, czy Za­chod­nio­po­mor­skim Uni­wer­sy­te­cie Tech­no­lo­gicz­nym. Z ro­ku na rok szcze­ciń­skie uczel­nie opusz­cza sze­reg zdol­nych ab­sol­wen­tów, któ­rych kre­atyw­ne pra­ce pod­bi­ja­ją ry­nek nie tyl­ko nasz lo­kal­ny i kra­jo­wy, ale dzię­ki wy­ko­rzy­sta­niu in­ter­ne­tu kon­ku­ru­ją z pra­ca­mi pro­jek­tan­tów z ca­łe­go świata.

Przyj­mu­jąc na prak­ty­ki stu­den­tów do mo­jej agen­cji re­kla­mo­wej, za­uwa­żam wzrost po­zio­mu wie­dzy ja­ki po­sia­da­ją. Zde­cy­do­wa­nie cie­ka­wiej współ­pra­cu­je się z oso­ba­mi, któ­re po­sia­da­ną wie­dzę teo­re­tycz­ną od­naj­du­ją w prak­ty­ce. Rów­nież cie­szy mnie za­po­trze­bo­wa­nie klien­tów na kre­atyw­ne roz­wią­za­nia w ko­mu­ni­ka­cji mar­ke­tin­go­wej. Czę­ściej mo­że­my spo­tkać fir­my, wy­ko­rzy­stu­ją­ce cie­ka­we i ory­gi­nal­ne po­my­sły tych pro­jek­tan­tów.”

Nowe otwarcie.

W no­wej ryn­ko­wej grze nie ist­nie­je po­dział na agen­cje re­kla­mo­we lo­kal­ne i ogól­no­pol­skie. Nie ist­nie­je też po­dział na klien­tów stąd i stam­tąd. Li­czy się za to umie­jęt­ność prze­ku­wa­nia ta­len­tu, wie­dzy i umie­jęt­no­ści na ko­mer­cyj­ną war­tość. Brzę­czą­cą lub sze­lesz­czą­cą. To wiel­ka szan­sa dla Po­mo­rza Za­chod­nie­go, na któ­rym cią­ży­ło do­tąd odium ru­bie­ży Rzecz­po­spo­li­tej. W in­ter­ne­cie nie ma pro­win­cji, jest co naj­wy­żej pro­win­cjo­nal­ne my­śle­nie. I te­go na pew­no mu­si­my się po­zbyć. Ma­my się już czym chwa­lić: za­chod­nio­po­mor­skie fir­my pra­cu­ją przy naj­więk­szych kam­pa­niach re­kla­mo­wych w Pol­sce, na­si gra­fi­cy pra­cu­ją na zle­ce­nie klien­tów ze Skan­dy­na­wii i USA. Ob­słu­gu­je­my biu­ra Ko­mi­sji Eu­ro­pej­skiej w Bruk­se­li. Szcze­ciń­skie wy­daw­nic­twa są do­sko­na­le zna­ne w Ber­li­nie. Jed­na z pręż­nych szcze­ciń­skich agen­cji na­pi­sa­ła apli­ka­cję, wy­ko­rzy­sta­ną w hol­ly­wo­odz­kiej su­per­pro­duk­cji „World War Z” z Bra­dem Pit­tem. Dal­sze suk­ce­sy są wy­łącz­nie kwe­stią cza­su. War­to tu pod­kre­ślić, że usłu­gi opar­te na wie­dzy i ta­len­cie twór­ców sil­nie wpły­wa­ją na re­gio­nal­ną go­spo­dar­kę: two­rzą miej­sca pra­cy, aku­mu­lu­ją ka­pi­tał, przy­cią­ga­ją in­we­sto­rów, bu­du­ją wi­ze­ru­nek re­gio­nu, a przede wszyst­kim two­rzą wy­mier­ny zysk, któ­ry jest w re­gio­nie re­in­we­sto­wa­ny lub kon­su­mo­wa­ny. Tyl­ko w ten spo­sób mo­że­my szyb­ko do­go­nić, a na­wet prze­go­nić świat, któ­ry cią­gle pod­no­si poprzeczkę. 

Specjalizacja = sukcesy.

Za­chod­nio­po­mor­skie szkol­nic­two wyż­sze wy­raź­nie sprzy­ja roz­wo­jo­wi branż kre­atyw­nych. Z pew­no­ścią nie mu­si­my się mar­twić o przy­szłość kadr dla re­kla­my i de­si­gnu. Na uwa­gę za­słu­gu­je no­wo­cze­sne spoj­rze­nie władz szcze­ciń­skiej Aka­de­mii Sztu­ki na gra­fi­kę ko­mer­cyj­ną i roz­wój tej dzie­dzi­ny, war­to do­ce­nić do­ko­na­nia stu­den­tów wy­dzia­łu Wzor­nic­twa na Po­li­tech­ni­ce Ko­sza­liń­skiej. Już dziś po­dej­mo­wa­ne są wspól­ne ini­cja­ty­wy Kla­stra Prze­my­słów Kre­atyw­nych oraz Wy­dzia­łu Za­rzą­dza­nia i Eko­no­mi­ki Usług Uni­wer­sy­te­tu Szcze­ciń­skie­go, łą­czą­ce dzie­dzi­ny biz­ne­su i świat na­uki. Uru­cha­mia­ne są też pro­gra­my prak­tyk i sta­ży, co prę­dzej czy póź­niej za­owo­cu­je wyż­szą ja­ko­ścią i ren­tow­no­ścią świad­czo­nych usług. Je­śli przy­jąć, że dla za­chod­nio­po­mor­skich prze­my­słów kre­atyw­nych znaj­dzie się rów­nież wspar­cie ze środ­ków unij­nych, to z pew­no­ścią bę­dzie­my świad­ka­mi roz­kwi­tu tej przy­szło­ścio­wej bran­ży. Zresz­tą nie je­ste­śmy je­dy­ni. Na kre­atyw­ność sta­wia się w ca­łej Unii Eu­ro­pej­skiej. War­to więc ob­ser­wo­wać roz­wój prze­my­słów kre­atyw­nych na Po­mo­rzu Za­chod­nim, po­nie­waż nie­dłu­go mo­że być o nich głośno.

dr hab. Wal­de­mar Woj­cie­chow­ski – pro­fe­sor nad­zwy­czaj­ny Aka­de­mii Sztu­ki w Szcze­ci­nie, kie­row­nik Ka­te­dry No­wych Me­diów. Wraz z dr Alek­san­drą Ska pro­wa­dzi Pra­cow­nię Ko­mu­ni­ka­cji Wizualnej:

Stu­dia w za­kre­sie sztuk wi­zu­al­nych na Aka­de­mii Sztu­ki w Szcze­ci­nie pro­wa­dzą w róż­nych kie­run­kach. Ma­lar­stwo i gra­fi­ka warsz­ta­to­wa to tra­dy­cyj­nie do­me­na tzw. sztuk pięk­nych, z ca­łym ba­ga­żem hi­sto­rycz­nych sko­ja­rzeń. Ar­chi­tek­tu­ra wnętrz czy gra­fi­ka pro­jek­to­wa w po­wszech­nym mnie­ma­niu lo­ku­ją się „bli­żej zie­mi” – pro­jek­tan­ci z ko­niecz­no­ści mu­szą bo­wiem uży­wać zro­zu­mia­łe­go ję­zy­ka, by zna­leźć zbyt na swo­je uni­ka­to­we umiejętności.

Naj­cie­ka­wiej w tej kon­fi­gu­ra­cji przed­sta­wia się stu­dio­wa­nie mul­ti­me­diów. Stu­den­ci tej spe­cjal­no­ści po­tra­fią two­rzyć ko­mu­ni­ka­ty na ar­ty­stycz­nym po­zio­mie czy­stej sztu­ki, po­słu­gu­jąc się przy tym naj­bar­dziej wy­ra­fi­no­wa­ny­mi cy­fro­wy­mi tech­ni­ka­mi re­je­stra­cji i edy­cji ob­ra­zu i dźwię­ku. Po­tra­fią wy­ko­nać ani­mo­wa­ną czo­łów­kę fil­mo­wą czy za­pro­jek­to­wać elek­tro­nicz­ne port­fo­lio – ale tak­że na­krę­cić i zmon­to­wać wi­de­oklip do mu­zy­ki za­przy­jaź­nio­ne­go ze­spo­łu czy stwo­rzyć fil­mo­we etiu­dy z nie­jed­no­znacz­ną fa­bu­łą na te­mat wła­snych snów.

Pro­gram stu­dio­wa­nia tej spe­cjal­no­ści w na­szej uczel­ni jest au­tor­skim ro­dza­jem ar­ty­­sty­cz­no-dy­­da­k­ty­cz­ne­­go eks­pe­ry­men­tu; w żad­nej uczel­ni w Pol­sce nie uczy się mul­ti­me­diów w ten spo­sób. Na pierw­szym ro­ku stu­den­ci po­zna­ją pod­sta­wy wszyst­kich za­gad­nień (mul­ti­me­dia, in­ter­me­dia, dzia­ła­nia au­dio­wi­zu­al­ne, ani­ma­cja, fo­to­gra­fia, ko­mu­ni­ka­cja wi­zu­al­na czy sztu­ka w prze­strze­ni pu­blicz­nej), po czym już od dru­gie­go ro­ku bu­du­ją wła­sny pro­gram stu­diów, wy­bie­ra­jąc dwie spo­śród – obec­nie już dzie­się­ciu – pra­cow­ni mul­ti­me­dial­nych oraz jed­ną z ośmiu pra­cow­ni ry­sun­ku i ma­lar­stwa. Stra­te­gia ta już te­raz, po za­le­d­wie trzech la­tach wdra­ża­nia przy­no­si zna­ko­mi­te re­zul­ta­ty: na­si stu­den­ci zdo­by­wa­ją na­gro­dy w pre­sti­żo­wych kon­kur­sach, w tym tak­że w mię­dzy­na­ro­do­wych kon­kur­sach dla pro­fe­sjo­na­li­stów. W pierw­szym nu­me­rze ma­ga­zy­nu „SZUM”, pi­sma Aka­de­mii Sztuk Pięk­nych w War­sza­wie szcze­ciń­skie Mul­ti­me­dia zo­sta­ły oce­nio­ne – wraz z war­szaw­skim kie­run­kiem Sztu­ka Me­diów – ja­ko naj­bar­dziej obie­cu­ją­ce w Pol­sce.

Je­stem prze­ko­na­ny, że w ta­ki wła­śnie spo­sób edu­ko­wa­ni mło­dzi ar­ty­ści są zna­ko­mi­ty­mi kan­dy­da­ta­mi do pra­cy w bran­ży kre­atyw­nej i re­kla­mo­wej. Są nad­zwy­czaj kre­atyw­ni, a jed­no­cze­śnie naj­bar­dziej abs­trak­cyj­ne idee po­tra­fią za­pre­zen­to­wać za po­mo­cą cie­ka­wych ob­ra­zów – w po­sta­ci pla­ka­tów, trój­wy­mia­ro­wych obiek­tów, czy fil­mów ( np.: w pro­wa­dzo­nej prze­ze mnie Pra­cow­ni Ko­mu­ni­ka­cji Wi­zu­al­nej na pierw­szym ro­ku re­ali­zu­ją re­kla­mo­we ćwi­cze­nie na te­mat Dzie­się­cior­ga Przy­ka­zań). Co waż­ne – dzię­ki ćwi­cze­niom re­ali­zo­wa­nym ze­spo­ło­wo po­tra­fią współ­pra­co­wać w ze­spo­le kre­atyw­nym, z rów­nym za­an­ga­żo­wa­niem re­ali­zu­jąc wła­sne i cu­dze po­my­sły. Kil­ka­na­ście lat te­mu, gdy ja­ko dy­rek­tor kre­atyw­ny agen­cji re­kla­mo­wej Oskar We­gner prze­glą­da­łem port­fo­lia kan­dy­da­tów, mo­głem tyl­ko ma­rzyć przy­ję­ciu do pra­cy tak wszech­stron­nie przy­go­to­wa­nych mło­dych ludzi.

Trzy la­ta te­mu na świa­to­wym ryn­ku po­ja­wił się iPad fir­my Ap­ple, zu­peł­nie no­wy pro­dukt, któ­ry do gó­ry no­ga­mi wy­wró­cił sta­bil­ny wy­da­wa­ło­by się ry­nek urzą­dzeń sie­cio­wej ko­mu­ni­ka­cji. W Pol­sce za­de­biu­to­wał w li­sto­pa­dzie 2010 ro­ku, nie­mal rów­no­cze­śnie z pierw­szy­mi za­ję­cia­mi na utwo­rzo­nej wte­dy Aka­de­mii Sztu­ki. Po tych trzech la­tach świat wo­kół nas wy­glą­da zu­peł­nie ina­czej. Co wy­da­rzy się za rok? Za dwa? Jak bę­dzie wy­glą­dał świat, gdy przy­ję­ci na stu­dia w 2013 ro­ku stu­den­ci mul­ti­me­diów za pięć lat opusz­czą Aka­de­mię? W bły­ska­wicz­nie zmie­nia­ją­cym się świe­cie na­szym (na­uczy­cie­li) za­da­niem nie mo­że być je­dy­nie prze­ka­za­nie kon­kret­nej wie­dzy, ale tak­że wie­dzy o tym, jak ją zdo­by­wać. Nie mo­że­my po­prze­stać na prze­ka­za­niu umie­jęt­no­ści ob­słu­gi kon­kret­ne­go pro­gra­mu – mu­si­my prze­ka­zać umie­jęt­ność sku­tecz­ne­go zdo­by­wa­nia ko­lej­nych umiejętności.

Pod­pi­sa­na w tym ro­ku umo­wa w spra­wie stu­denc­kich prak­tyk za­wo­do­wych po­mię­dzy Wy­dzia­łem Ma­lar­stwa i No­wych Me­diów a Kla­strem Prze­my­słów Kre­atyw­nych przy Pół­noc­nej Izbie Go­spo­dar­czej w Szcze­ci­nie do­dat­ko­wo umac­nia nas w prze­ko­na­niu, że na­si ab­sol­wen­ci bę­dą zna­ko­mi­cie przy­go­to­wa­ni do zmie­rze­nia się z wy­ma­ga­nia­mi współ­cze­sne­go ryn­ku pracy.”

Au­tor: Ma­ciej Borowy

Przeczytaj koniecznie