Wie­cie coś o mar­ke­tin­gu nar­ra­cyj­nym? Je­że­li nie, to do­sko­na­ły mo­ment, że­by zgłę­bić zagadnienie.Przeczytajcie jak fir­my pod­stęp­nie do­bie­ra­ją się nam do ser­ca… Au­to­rem wpi­su jest Ma­ciej Bo­ro­wy, z któ­rym współ­pra­cu­je­my już od kil­ku lat.Światowi ba­da­cze ryn­ku wiesz­czą ko­niec kla­sycz­ne­go mar­ke­tin­gu. W cza­sach kry­zy­su i na­si­lo­nej kon­ku­ren­cji oka­za­ło się, że kon­su­men­ci zu­peł­nie nie re­agu­ją na tra­dy­cyj­ny mar­ke­ting, opar­ty na mo­de­lu tzw. Mar­ke­ting Mix (na któ­ry skła­da­ją się czte­ry ob­sza­ry dzia­łań: Ce­na, Pro­dukt, Pro­mo­cja i Dys­try­bu­cja). Pro­duk­ty co­raz mniej się róż­nią, ce­ny są do­syć wy­rów­na­ne, w związ­ku z czym pro­mo­cją cięż­ko się wy­róż­nić, a i tra­dy­cyj­na dys­try­bu­cja (sie­ci han­dlo­we, sie­ci punk­tów) nie po­zo­sta­wia zbyt wie­le miej­sca na roz­wój. Wol­ny ry­nek trzy­ma wszyst­kich w klin­czu.

Po la­tach za­chły­sty­wa­nia się re­kla­ma­mi, Po­la­cy pa­trzą na nie dziś scep­tycz­nie i wy­biór­czo.

Wy­da­je się to cał­kiem na­tu­ral­ne, je­śli wziąć pod uwa­gę, że prze­cięt­ny kon­su­ment na­po­ty­ka na 3000 prze­ka­zów re­kla­mo­wych każ­de­go dnia. Do co­dzien­nej ka­ko­fo­nii pro­mo­cyj­nej do­daj­my jesz­cze set­ki in­for­ma­cji me­dial­nych: w ser­wi­sach spo­łecz­no­ścio­wych, w me­diach tra­dy­cyj­nych i elek­tro­nicz­nych, w ra­dio i te­le­wi­zji, na bil­l­bo­ar­dach i szyl­dach. Efekt jest ła­twy do prze­wi­dze­nia: na­sza uwa­ga pry­ska ni­czym bań­ka my­dla­na, a kon­cen­tra­cja i zro­zu­mie­nie in­for­ma­cji jest co­raz mniej­sze. To tzw. at­ten­tion crash, czy­li syn­drom zmę­cze­nia in­for­ma­cją. A sko­ro lu­dzie nie sły­szą i nie wi­dzą re­klam, to po co wy­da­wać na nie ty­le pie­nię­dzy? Wie­lu re­kla­mo­daw­ców do­szło do wnio­sku, że ich pro­duk­tów gło­śniej i moc­niej re­kla­mo­wać już się nie da. Zresz­tą nie ma to eko­no­micz­ne­go uza­sad­nie­nia, sko­ro nie przy­no­si to ocze­ki­wa­ne­go zwro­tu z in­we­sty­cji. Wy­da­wa­ło się, że ry­nek re­kla­mo­wy prze­ży­je za­ła­ma­nie, a swo­ista woj­na pro­du­cen­tów na re­kla­my do­bie­gła koń­ca.

Spryt­ni mar­ke­te­rzy zna­leź­li jed­nak spo­sób i na to.

Uzna­no, że o ile kon­su­men­ci nie wie­rzą już w „naj­tań­sze”, „naj­lep­sze”, „naj­szyb­sze” i „naj­ko­rzyst­niej­sze” i trak­tu­ją te ha­sła jak fra­ze­sy, o ty­le nie­zmien­nie po­do­ba­ją się im cie­ka­we hi­sto­rie.

Po­do­ba­ją im się opo­wie­ści, ja­kie snu­ją fir­my, zwłasz­cza gdy do­ty­czą aspi­ra­cji, ma­rzeń, pla­nów, pa­sji, ludz­kich pro­ble­mów i ich roz­wią­zań. Do­pro­wa­dzi­ło to do  do ge­nial­ne­go od­kry­cia, że kon­su­men­ci bar­dziej ko­cha­ją nar­ra­cję ja­ką fir­ma wy­sy­ła w świat, niż jej pro­duk­ty. Gdy nar­ra­cja jest in­te­re­su­ją­ca: wcią­ga, ab­sor­bu­je i za­cie­ka­wia, klien­ci mo­men­tal­nie za­po­mi­na­ją o wy­go­dzie, ce­nie i wa­run­kach za­ku­pu pro­duk­tu. Ku­pu­ją coś in­ne­go: udział w le­gen­dzie zwią­za­nej z mar­ką fir­my.

Moż­na po­wie­dzieć, że wró­ci­li­śmy do ko­rze­ni. Od za­ra­nia ludz­ko­ści in­stynk­tow­nie łak­nie­my do­brych opo­wie­ści.

Pierw­sze in­for­ma­cje by­ły prze­ka­zy­wa­ne z po­ko­le­nia na po­ko­le­nie w for­mie le­gend i ust­nych prze­ka­zów. Od dziec­ka ko­cha­my baj­ki. Fa­scy­nu­ją nas do­bre fil­my i książ­ki – bar­dzo głę­bo­ko iden­ty­fi­ku­je­my się z ich bo­ha­te­ra­mi. Ta na­tu­ral­na ten­den­cja prze­ku­wa­na jest dziś na war­tość ko­mer­cyj­ną. Sko­ro nie ku­pu­je­my ma­rek, tyl­ko ich le­gen­dę, fir­my za­czę­ły pi­sać sce­na­riu­sze, któ­re ma­ją wzbu­dzać emo­cje, by ła­twiej moż­na by­ło sprze­dać nam pro­dukt lub usłu­gę. Gdy za­an­ga­żu­je­my się w hi­sto­rię, za­ufa­my mar­ce i za­pra­gnie­my być czę­ścią tej le­gen­dy.

Dzie­siąt­ki chwy­tli­wych hi­sto­rii ge­ne­ru­ją sprze­daż ta­kich ma­rek jak Ap­ple, Har­ley Da­vid­son, He­ine­ken, Le­vis, Mi­cro­soft. A w Pol­sce? Wy­star­czy chwi­lę za­sta­no­wić się cho­ciaż­by nad re­kla­ma­mi pi­wa Żubr, sie­ci Te­sco i  Bie­dron­ka, ser­ków Da­nio, ba­to­ni­ków Twix, wo­dy Ci­so­wian­ka, na­po­ju Fru­go i wie­lu in­nych, by zdać so­bie spra­wę jak ła­two wcią­ga­ją nas w swo­ją hi­sto­rię, nie mó­wiąc ani sło­wa o pa­ra­me­trach ofe­ro­wa­nych pro­duk­tów.

Ale to jesz­cze nic. Jed­na z firm wspię­ła się na praw­dzi­wy Mo­unt Eve­rest nar­ra­cji.

Hi­sto­rycz­ne, pierw­sze lą­do­wa­nie czło­wie­ka na Księ­ży­cu by­ło trans­mi­to­wa­ne na nie­spo­ty­ka­ną ska­lę. Ca­ły świat wstrzy­mał od­dech. Ten „ma­ły krok dla czło­wie­ka i wiel­ki krok dla ludz­ko­ści” za­pi­sał się  na za­wsze w hi­sto­rii świa­ta. Fir­ma Red Bull ofe­ru­ją­ca po­sta­no­wi­ła do­pi­sać do niej swój roz­dział. Rok te­mu w paź­dzier­ni­ku, au­striac­ki śmia­łek Fe­lix Baum­gart­ner ja­ko pierw­szy w hi­sto­rii, na oczach ca­łe­go świa­ta sko­czył ze spa­do­chro­nem ze stra­tos­fe­ry (z wy­so­ko­ści bli­sko 39km). Oczy­wi­ście w ra­mach pro­jek­tu Red Bull Stra­tos. Mi­liar­dy lu­dzi trzy­ma­ły kciu­ki w na­pię­ciu i przez kil­ka dni z wy­pie­ka­mi na po­licz­kach śle­dzi­ły przy­go­to­wa­nia do sko­ku. Mi­lio­nom po­pły­nę­ły łzy szczę­ścia, gdy wszyst­ko się uda­ło. Ma­ło kto zwró­cił uwa­gę, że ten wiel­ki spek­takl wy­re­ży­se­ro­wa­ła fir­ma ofe­ru­ją­ca na­po­je ener­ge­tycz­ne. I z pew­no­ścią cho­dzi­ło o coś zu­peł­nie in­ne­go, niż prze­kro­cze­nie ko­lej­nej gra­ni­cy ludz­kich moż­li­wo­ści.

To wła­śnie mar­ke­ting nar­ra­cyj­ny – no­wy spo­sób na zdo­by­cie lo­jal­no­ści kon­su­men­tów: za­miast do­cie­rać do ro­zu­mu, pod­stęp­nie pod­bi­ja ser­ca.

Ma­ciej Bo­ro­wy, Agen­cja Re­kla­mo­wa, But­ter­fly Upo­min­ki re­kla­mo­we

http://modnaspoldzielczosc.pl/chodz-opowiem-ci-bajke/

modna_spoldzielczosc

Na ko­niec tra­dy­cyj­nie – za­pro­sze­nie do współ­pra­cy

Od 1998 ro­ku po­ma­ga­my klien­tom wy­brać i za­mó­wić ga­dże­ty re­kla­mo­we z na­dru­kiem, ga­dże­ty pro­mo­cyj­ne, ma­te­ria­ły re­kla­mo­we, czy wresz­cie pre­zen­ty fir­mo­we dla pra­cow­ni­ków. Wy­ko­nu­je­my na­dru­ki, gra­wer i haft. Nie lu­bi­my się chwa­lić, ale do­star­czy­li­śmy ga­dże­ty fir­mo­we dla kil­ku­na­stu ty­się­cy Klien­tów w ca­łej Pol­sce i za gra­ni­cą. By­ło­by nam bar­dzo mi­ło współ­pra­co­wać rów­niez z To­bą.

Agen­cja Re­kla­mo­wa Szcze­cin – But­ter­fly Ga­dże­ty Re­kla­mo­we

Ale­ja Bo­ha­te­rów War­sza­wy 98 • 70–341 Szcze­cin • tel. 91 421 3677 • fax 91 883 5139

e-ma­il: info@promoshop.pl